← Wszystkie poradniki

Private label, podstawy

Podejście ekosystemowe do budowania marki kosmetycznej: dlaczego sam produkt nigdy nie wystarcza

Zaktualizowano 13 min czytaniaTłumaczenie AI
Podejście ekosystemowe do budowania marki kosmetycznej: dlaczego sam produkt nigdy nie wystarcza

Kto czytał tekst o zasadzie 30/70, zna już tę regułę: jakość produktu to mniej więcej 30 % sukcesu marki kosmetycznej.

Ten artykuł mówi o pozostałych 70 %.

To system. Zintegrowane podejście, w którym każdy element wspiera wszystkie pozostałe, a całość jest warta więcej niż suma części.

Nazywam to podejściem ekosystemowym.

Po 30 latach w branży hair and beauty, ostatnio przy kosmetykach private label (produkcja pod marką klienta), widziałem to raz za razem.

Marki, którym się udaje, nigdy nie są po prostu tymi z najlepszym produktem.

Są to marki, w których wszystko gra razem. Produkt, marka, ceny, dystrybucja, doświadczenie klienta. Każda część zasila pozostałe. Każda część wzmacnia resztę.

Przegrywają te marki, w których produkt istnieje osobno. Świetna receptura w pudełku, oderwana od reszty.

Pracowałem z założycielami marek, którzy mieli produkty nie do pobicia. Przebadane w laboratorium, z pięknie ułożoną recepturą, naprawdę lepsze od większości tego, co stoi na półce.

I widziałem, jak ci sami założyciele z trudem sprzedawali 200 sztuk w 6 miesięcy.

Brakowało wszystkiego wokół produktu.

Co się dzieje, kiedy powstają produkty bez systemu

Problem kolekcji

Ten schemat widzę bez przerwy.

Założyciel marki wypuszcza serum do twarzy. Sprzedaje się dobrze, więc dokłada balsam do ciała.

Potem szampon. Potem maskę do stóp. Potem balsam do ust.

Każdy produkt z osobna ma sens. Dobra receptura. Dobre opakowanie. Dobra jakość.

Razem nie opowiadają żadnej historii.

Serum do twarzy, balsam do ciała, szampon i maska do stóp składają się na zbiór niepowiązanych produktów, które łączy tylko wspólne logo. To jeszcze nie marka.

Nie ma rytuału ani powodu, żeby klient kupił więcej niż jeden.

Każdy produkt walczy więc sam za siebie. Każde wprowadzenie wymaga osobnej pracy marketingowej, a tożsamość marki rozmywa się z każdą kolejną pozycją.

Nazywam to budowaniem produktów zamiast budowania systemu.

Dlaczego pojedyncze produkty kosztują więcej i sprzedają się gorzej

Kiedy produkty nie są ze sobą powiązane, przepada najmocniejsze narzędzie w handlu kosmetykami: sprzedaż krzyżowa.

Klient kupuje serum. Jeśli nie ma wokół niego systemu (brakuje żelu myjącego, który przygotowuje skórę, i kremu domykającego efekt), zestawi je z produktami innych marek.

Klient został pozyskany pod jeden produkt. Jeden strumień przychodu, jeden cykl zakupów powtórnych.

Jeśli jednak serum jest częścią 3-etapowego rytuału (żel myjący, serum, krem), ten sam klient kupuje 3 produkty. Ten sam koszt pozyskania. Trzy razy większy przychód.

Liczby pokazują to najlepiej.

Klient kupuje serum za 28 EUR/USD. To niezła sprzedaż. (Podane w tym artykule kwoty kosztów i przychodów są szacunkami orientacyjnymi, które różnią się w zależności od producenta, regionu i zakresu projektu.)

Jeśli jednak istnieje system (żel myjący 18 euro + serum 28 euro + krem 24 euro), ten sam klient zostawia 70 euro.

W skali roku, przy 3 lub 4 zakupach powtórnych, klient jednego produktu jest wart od 84 do 112 euro.

Klient systemu jest wart od 210 do 280 euro.

Ta sama osoba. Ten sam koszt pozyskania. Od dwóch do trzech razy wyższa wartość klienta w całym czasie współpracy.

Ta różnica dzieli markę z zadyszką od marki, która rośnie.

Linie zbudowane z produktu rdzeniowego i od 2 do 3 produktów uzupełniających podnoszą średnią wartość zamówienia, bo za drugą i trzecią pozycją nie stoi już żaden nowy koszt pozyskania.

Kompletny rytuał buduje zaufanie, bo mówi klientowi, że marka rozumie całą pielęgnację, a nie jeden jej krok.

Zaufanie przekłada się na wyższą konwersję i lepsze utrzymanie klientów, a do tego sprawia, że ludzie o marce mówią.

Na tym polega różnica między produktem a systemem.

Mocna linia produktów to system, w którym każdy produkt ma swoją rolę, wspiera pozostałe i prowadzi klienta przez rytuał. Produkty działają razem. Albo nie działają wcale.

Element po elemencie: tak właśnie wygląda ten system.

Na czym polega podejście ekosystemowe?

Poza produktem: rama, która obejmuje całość

Podejście ekosystemowe opiera się na założeniu, że skuteczna marka kosmetyczna stoi na wielu powiązanych ze sobą elementach, a nie na jednym.

Produkt jest jednym z nich. Ważnym. Ale tylko jednym.

Wokół produktu potrzebne są:

Tożsamość marki, która mówi, kim jest ta marka, dla kogo powstała i dlaczego ma to kogokolwiek obchodzić.

Struktura cen i finansów, która daje miejsce na wzrost bez stałego napięcia.

Doświadczenie klienta, przy którym efekt przychodzi łatwo i szybko.

Model dystrybucji, który wpisuje polecenia w sam produkt.

Fundament zgodności z przepisami, który chroni prawnie i daje wiarygodność.

Strategia marketingu i wprowadzenia na rynek, która stawia produkt przed właściwymi ludźmi we właściwym momencie.

Kiedy wszystkie te elementy grają razem, marka rośnie. Kiedy brakuje jednego lub kilku, marka się męczy bez względu na to, jak dobry jest produkt.

Przez 30 lat w branży widziałem to przy kolejnych wprowadzeniach marek na rynek. Schemat powtarza się niezmiennie.

4 filary marki, która rośnie

Przez lata sprowadziłem ten ekosystem do 4 filarów, które każda marka kosmetyczna musi ustawić dobrze:

Filar Cel Sygnał słabości
A: wartość produktu Zapadać w pamięć Słabe utrzymanie klientów, wysoka rotacja
B: łatwość efektu Szybko dawać pierwsze efekty Porzucanie produktu, słabe opinie
C: ceny i struktura Utrzymywać lekkość wzrostu Cienkie marże, brak budżetu na marketing
D: dystrybucja Wpisywać polecanie w produkt Uzależnienie od płatnej reklamy

Każdy z nich opisuję niżej. Działają na siebie wzajemnie: każdy wzmacnia lub osłabia pozostałe.

Filar A: wartość produktu (zapadać w pamięć)

Produkt musi dawać widoczny efekt, bez którego klient nie chce się już obejść.

Receptura, która daje prawdziwą przemianę, staje się silnikiem całej marki.

Pytanie kluczowe: co w produkcie sprawia, że klient czuje różnicę od pierwszego dnia?

Jeśli odpowiedź brzmi „trzeba stosować przez 90 dni, żeby cokolwiek zobaczyć”, problem z utrzymaniem klientów istnieje jeszcze przed startem.

Wystarczy pomyśleć o produktach, do których wraca się latami, a nie o tych spróbowanych raz. Jest w nich coś, co widać natychmiast. Konsystencja, efekt, wrażenie.

Ta natychmiastowa wartość napędza zakupy powtórne. A prawdziwy zysk siedzi właśnie w zakupach powtórnych.

Kiedy ten filar jest słaby: słabe utrzymanie klientów, wysoka rotacja, silne uzależnienie od reklamy podtrzymującej sprzedaż.

Filar B: łatwość efektu (szybko dawać pierwsze efekty)

Sukces ma sprawiać wrażenie prostego.

Od konsystencji przez zapach po instrukcję: wszystko ma prowadzić klienta do łatwego efektu.

W praktyce znaczy to tyle: jasna instrukcja na opakowaniu. Rytuał, który tłumaczy się sam (żadnych 8-etapowych protokołów dla początkujących). Produkty dające przyjemne wrażenie od pierwszego kontaktu ze skórą lub z włosami.

Szybkie „pierwsze wygrane” budują wierność i powtarzalne zamówienia.

Jeśli klient musi się napracować, żeby zobaczyć efekt (zawiłe rytuały, mylące sposoby aplikacji, produkty wymagające precyzji), odstawi produkt, zanim zauważy jakąkolwiek poprawę.

Kiedy ten filar jest słaby: porzucanie produktu, słabe opinie, mało poleceń.

Filar C: ceny i struktura (utrzymywać lekkość wzrostu)

Ceny muszą dawać marce powietrze i miejsce na dalszy wzrost.

O powodzeniu w długim terminie decydują marże, zakupy powtórne i dobór produktów w linii.

Marże zbyt cienkie, żeby inwestować w marketing, są pułapką. Każda sprzedaż ledwo pokrywa koszty. Nie zostaje nic, z czego można by rosnąć.

Cena zbyt wysoka jak na pozycjonowanie marki sprawia, że klienci się wahają. Za niska każe im wątpić w jakość.

Punkt równowagi wygląda inaczej w każdej marce i w każdym kanale. Zasada jednak jest ta sama: struktura cen musi udźwignąć reinwestycję. Kiedy jej nie udźwignie, wzrost zamienia się w codzienną walkę.

Dobra struktura wygrywa z ciężką pracą.

Pytanie kluczowe: czy z perspektywy klienta ta cena wygląda uczciwie, naturalnie i na tyle dobrze, żeby zapłacić ją ponownie?

Kiedy ten filar jest słaby: cienkie marże, brak możliwości inwestowania we wzrost, stała presja finansowa.

Filar D: dystrybucja (wpisywać polecanie w produkt)

Najlepszym marketingiem jest przemiana, którą przeżywają klienci.

Dobry produkt da się sprzedać. Świetnym produktem ludzie się dzielą.

Kiedy produkt daje widoczne efekty, klienci o nim mówią. Polecają go znajomym. Pokazują go w mediach społecznościowych. Stają się marketingiem marki, choć nikt ich o to nie prosił.

Te naturalne polecenia to najmocniejszy kanał dystrybucji w kosmetyce. I nic nie kosztują.

Działa to jednak tylko wtedy, gdy produkt daje prawdziwy, widoczny efekt (filar A) i sprawia, że ten efekt łatwo osiągnąć (filar B).

Filary łączą się ze sobą. Każdy wspiera pozostałe, a usunięcie jednego osłabia cały system.

Pytanie kluczowe: czy używanie tego produktu samo z siebie budzi chęć opowiadania o nim?

Kiedy ten filar jest słaby: uzależnienie od płatnej reklamy, wysokie koszty pozyskania, powolny wzrost naturalny.

Wzrostu nie da się wymusić. Markę buduje się tak, żeby rosła sama. Wszystko sprowadza się do struktury założonej na starcie.

Szczegółowe przewodniki po każdym obszarze: rozwój produktu, opakowanie i marka, przepisy i zgodność, wycena oraz strategia wprowadzenia na rynek.

Od pojedynczych produktów do spójnego systemu

Przemiana: prawdziwy przykład

Tak podejście ekosystemowe wygląda w praktyce.

Pewna założycielka marki wypuściła puder rozświetlający do twarzy. Piękny produkt. Dobrze zrobiony.

Potem dołożyła balsam do ciała. Potem szampon. Potem maskę do stóp.

Cztery produkty. Zero spójności.

Po przeglądzie strategicznym przebudowała całą linię wokół jednego pomysłu: „rytuał blasku”.

Puder rozświetlający stał się produktem rdzeniowym. Dołączyły do niego serum przygotowujące skórę pod blask (przygotowanie), mgiełka nawilżająca (podtrzymanie) i rozświetlający krem do ciała (rozszerzenie pomysłu na ciało).

Ta sama liczba produktów. Zupełnie inna struktura.

Po zmianie zamówienia łączone poszły w górę. Klienci zaczęli kupować od 2 do 3 produktów zamiast 1. Tworzenie treści zrobiło się łatwiejsze, bo pojawiła się historia do opowiedzenia (rytuał blasku). A tożsamość marki wyostrzyła się: to marka od blasku.

Jakość receptury nie zmieniła się o włos. Zmienił się system wokół niej.

Jak wygląda system na każdym etapie

Na starcie (od 3 do 5 produktów):

1 produkt rdzeniowy (bohater definiujący markę) plus od 2 do 4 produktów uzupełniających, które przygotowują, wspierają lub przedłużają jego działanie.

Każdy produkt w systemie ma mieć jasną rolę.

W pielęgnacji skóry: żel myjący przygotowuje (usuwa bariery dla wchłaniania), serum działa (dostarcza substancje aktywne), krem domyka (zamyka efekt w skórze i chroni).

W pielęgnacji włosów: szampon myje, maska odbudowuje, produkt niespłukiwany chroni i podtrzymuje efekt.

Jeśli nie da się wytłumaczyć, jak dany produkt łączy się z pozostałymi, nie powinno go być w zestawie startowym.

Na tym etapie warto oprzeć się pokusie dokładania produktów tylko dlatego, że wyglądają na dobry pomysł. Olejek do włosów, peeling do ciała i balsam do ust mogą być dobrymi produktami. Jeśli jednak nie łączą się z podstawowym rytuałem, rozmywają markę zamiast ją wzmacniać.

Rok 1 i 2 (od 5 do 8 produktów):

Kolejne produkty dokłada się według tego, o co proszą klienci.

Dobrze jest czytać opinie. Słuchać pytań. Patrzeć, o co ludzie pytają w wiadomościach prywatnych i mailach.

„Czy jest coś na noc?” to sygnał, żeby opracować kurację na noc.

„Uwielbiam to serum, ale zimą skóra mi się przesusza” to sygnał, żeby opracować bogatszy krem na chłodne miesiące.

Popyt podpowiada, co zrobić dalej. Każdy nowy produkt musi jednak wpasować się w system. Ma łączyć się z istniejącym rytuałem, a nie stać osobno.

Rok 2 i 3 (od 8 do 15 produktów):

To moment na rozważenie wejścia w kategorię sąsiednią (na przykład z pielęgnacji twarzy do pielęgnacji ciała) lub na zbudowanie drugiego rytuału pod inny problem.

Zasada zostaje ta sama: każdy produkt musi mieć rolę w systemie.

Kiedy w sprzedaży jest linia do skóry wrażliwej, a ma do niej dojść linia do włosów, ta druga też ma być dla skóry wrażliwej. Historia marki zostaje spójna. Klient, który zaufał marce w pielęgnacji skóry wrażliwej, zaufa jej też w pielęgnacji włosów.

Żadnych osieroconych produktów. Nigdy.

Jak zbudować własny ekosystem?

Zmiana sposobu myślenia

Budowanie ekosystemu wymaga innego myślenia niż budowanie produktu.

Przy produkcie myśli się o recepturach, składnikach, konsystencjach.

Przy ekosystemie myśli się o systemach, relacjach i przepływach. Jak klient trafia na markę? Co skłania go do pierwszego zakupu? Co sprawia, że wraca? Co sprawia, że poleca?

To są pytania biznesowe.

I trzeba na nie odpowiedzieć, zanim zostanie wybrany choćby jeden składnik.

Założyciele marek, którzy robią to dobrze, zaczynają od sesji strategicznej, jeszcze zanim wejdą do laboratorium producenta. Najpierw definiują swojego klienta, swoje pozycjonowanie i swój system, a dopiero potem otwierają katalog receptur.

Brzmi to wbrew intuicji. Każdy instynkt każe zacząć od produktu. Całe moje doświadczenie każe zacząć od strategii.

Najpierw fundamenty, potem produkt

Łączy się to wprost z tym, co opisuje zasada 30/70, i z tym, co rozwija tekst o podejściu typu reverse engineering.

Zanim w ogóle pojawią się receptury i składniki, trzeba określić:

Kim jest klient marki? Nie „wszyscy”. Konkretna osoba z konkretnym problemem.

Jakie jest pozycjonowanie marki? Za czym ta marka stoi? Czym różni się od tysięcy innych?

Jaki jest system produktów? Chodzi o to, jaki rytuał tu powstaje i jaką rolę gra w nim każdy produkt.

Jaka jest struktura cen? Czy marże udźwigną inwestycję w marketing, skalowanie produkcji i zdrowy wzrost?

Gdzie będzie się sprzedawać? Jakie kanały, jakie podejście, jaki budżet?

Te pytania to właśnie ekosystem. Produkt przychodzi po odpowiedziach.

Rola zgodności z przepisami w ekosystemie

To element odkładany przez większość założycieli marek na sam koniec. A należy do najważniejszych.

Rzetelna zgodność z przepisami (CPSR, PIF i CPNP w Unii Europejskiej, FDA i MoCRA w Stanach Zjednoczonych) to wymóg prawny i zarazem element konstrukcyjny ekosystemu.

Chroni przed zawieszeniem konta na platformach sprzedażowych. Daje wiarygodność wobec sieci handlowych i dystrybutorów. Otwiera drogę na nowe rynki. I stawia barierę, która trzyma z dala niepoważną konkurencję.

Marka z kompletną dokumentacją zgodności może wejść na dowolny rynek. Marka bez niej jest ograniczona i bezbronna.

Zgodność z przepisami to infrastruktura.

Wszystkie szczegóły zbiera kompletny przewodnik po wymogach zgodności z przepisami, dostępny na stronie.

Co ekosystem oznacza dla budżetu

Warto wrócić do zasady 30/70.

Kiedy 90 % budżetu idzie na produkt (jeden element ekosystemu), a 10 % na całą resztę, powstaje konstrukcja z jednym mocnym filarem i czterema słabymi.

Podejście ekosystemowe oznacza rozłożenie inwestycji na wszystkie elementy. Rozwój produktu. Tożsamość marki. Opakowanie. Zgodność z przepisami. Marketing. Strategia sprzedaży.

Każdy element potrzebuje tyle pieniędzy, żeby działać jak należy.

Budżet 15 000 euro rozłożony zgodnie z podejściem ekosystemowym wygląda tak:

  • rozwój produktu (receptura, produkcja, materiały opakowaniowe): od 5 000 do 6 000 euro;
  • tożsamość marki (logo, identyfikacja wizualna, etykiety): od 1 500 do 2 500 euro;
  • zgodność z przepisami i sprawy regulacyjne: od 1 500 do 2 500 euro;
  • marketing, treści i wprowadzenie na rynek: od 5 000 do 6 000 euro.

Każdy filar pokryty. Żaden element bez pieniędzy. Tak buduje się coś, co działa jako system.

Dlaczego ekosystem buduje wartość marki, nie tylko sprzedaż

Tu chodzi o coś więcej niż miesięczny przychód.

Marka kosmetyczna zbudowana jak ekosystem jest warta więcej jako aktywo niż marka będąca zbiorem produktów.

Inwestorzy i kupujący patrzą na wartość marki, nie tylko na słupki sprzedaży. Marka z mocnym pozycjonowaniem, wiernymi klientami, uporządkowaną zgodnością z przepisami i spójnym systemem produktów jest warta od 3 do 5 razy tyle, ile wynosi jej roczny zysk.

Marka z mocną sprzedażą, ale bez systemu (przypadkowe produkty, brak utrzymania klientów, brak tożsamości), jest warta znacznie mniej. Bez systemu ta sprzedaż może zniknąć jutro.

To ekosystem daje marce trwałość. Dzięki niemu marka przetrwa zmiany na rynku, zmiany platform i zmiany trendów.

Produkt może się zestarzeć. Dobrze zbudowany ekosystem marki dopasowuje się i zmienia.

Marki, które robią to dobrze

W kosmetyce nie brakuje przykładów, dużych i małych.

Marki rządzące w swoich kategoriach (wszystko jedno, czy to globalne nazwy, czy małe niezależne firmy) mają jedną cechę wspólną: są kompletnymi systemami.

Ich produkt jest znakomity. Ale znakomite są też ich komunikacja marki, opakowanie, doświadczenie klienta, ceny, dystrybucja i marketing.

Każdy element wspiera wszystkie pozostałe.

A konkurencja, próbując je skopiować, dostaje produkt i nic poza tym.

I to jest prawdziwa bariera wejścia.

Produkt da się skopiować. Ekosystemu nie.

Dotyczy to zarówno właścicielki salonu sprzedającej 30 sztuk miesięcznie z gabinetu, jak i sprzedawcy w e-commerce robiącego 500 000 euro rocznie na Amazonie.

Skala jest inna. Zasada ta sama.

Trzeba zbudować cały system.

Na stronie jest też pełny przegląd kosmetyków private label w formie obszernego przewodnika.


FAQ: podejście ekosystemowe do budowania marki kosmetycznej

Na czym polega podejście ekosystemowe w kosmetykach private label?
Podejście ekosystemowe traktuje markę kosmetyczną jak zintegrowany system, a nie jak sam produkt. Wychodzi z założenia, że jakość produktu sama w sobie nie wystarcza. Marce potrzebne są jeszcze mocne pozycjonowanie, struktura cen dająca miejsce na wzrost, doświadczenie klienta przynoszące szybki efekt i model dystrybucji, dzięki któremu polecenia rodzą się same.

Czym podejście ekosystemowe różni się od zwykłego zrobienia dobrego produktu?
Dobry produkt to jeden element ekosystemu. Podejście ekosystemowe dokłada do niego tożsamość marki, strategię cenową, zgodność z przepisami, marketing i dystrybucję jako elementy równie ważne. Marki inwestujące wyłącznie w produkt i zaniedbujące resztę zwykle przegrywają mimo znakomitych receptur.

Jakie są 4 filary rosnącej marki kosmetycznej?
4 filary to: wartość produktu (widoczny efekt), łatwość efektu (klient bez trudu widzi poprawę), ceny i struktura (marże udźwigną wzrost) oraz dystrybucja (polecanie wpisane w korzystanie z produktu). Kiedy wszystkie cztery są mocne, marka skaluje się naturalnie.

Jak podejście ekosystemowe łączy się z zasadą 30/70?
Zasada 30/70 mówi, że jakość produktu to 30 % sukcesu. Podejście ekosystemowe jest metodą na pozostałe 70 %. Daje uporządkowaną ramę inwestowania we wszystkie elementy, które decydują o tym, czy świetny produkt stanie się świetną marką.

Ekosystem buduje się przed opracowaniem produktu czy po nim?
Przed. Najskuteczniej jest określić klienta, pozycjonowanie, ceny i strategię dystrybucji, zanim powstanie produkt. Wtedy produkt projektuje się pod system, zamiast budować system wokół gotowego produktu.

Ile kosztuje zbudowanie pełnego ekosystemu?
Podejście ekosystemowe wymaga tych samych pieniędzy, tylko rozłożonych inaczej. Zamiast 90 % na produkt inwestycja rozkłada się mniej więcej tak: od 33 do 40 % na produkt, od 10 do 17 % na markę, od 10 do 17 % na zgodność z przepisami i od 33 do 40 % na marketing i sprzedaż.

Tę stronę przetłumaczyła AI z angielskiego oryginału, a terminy prawne sprawdziła w oficjalnym polskim tekście rozporządzenia. Przeczytaj oryginał po angielsku

Czytaj dalej

Więcej o tym, jak zbudować markę kosmetyczną, która przetrwa.